Wolność i jak ją widzę …

Las osłoneczniony

Jestem człowiekiem wolnym. Wolnym od presji, od konieczności, od musu. Wybieram sam to co i jak to robię. W tym wszystkim ważniejsze wydaje mi się JAK niż  CO .  Tak wygląda moja wolność. Skąd to się wzięło? Myślę, że rodziło się powoli, przez doświadczenia życiowe takie a nie inne. Przez kilka pierwszych lat mego życia zawodowego też pracowałem na etacie.

Jednak w tego typu pracy trzeba robić to co każą i (niestety) często mówią jak to zrobić – nie ma miejsca na własna inwencję. To właśnie czyni pracę na etacie tak niewdzięczną: brak możliwości własnej ekspresji. To trudne i destrukcyjne doświadczenie. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich miejsc pracy ale … nadal jeszcze tak bywa w niektórych miejscach pracy.
Ja miałem sporo szczęścia, bo tam gdzie pracowałem było trochę swobody.

kiedy zaczęła się budzić wolność?

Gdzieś tam kiedyś kilkadziesiąt lat temu,  jak jeszcze byłem uczniem, w czasach komuny, lubiłem się włóczyć po okolicy. Spać na „łóżku” z gałęzi, pić wodę ze źródła, jeść owoce z napotkanych drzew, złowione ryby, kanapki i suchary (później nazywały się bieszczadzkie) . Jednak do domu zawsze wracałem. Nie byłem buntownikiem, choć wtedy było ich kilku wśród moich znajomych ale lubiłem właśnie taki rodzaj wolności. Ot, lubiłem się włóczyć, czuć owiewający mnie wiatr, ciepło słońca (ale nie żar), widzieć ogromną przestrzeń wyżyny  oraz cudowne krajobrazy. Lubiłem tego typu wolność. To był wspaniały czas!

Nie tylko piesze wędrówki były moją pasją … W siódmej klasie (obecna 1 gimnazjum) zainteresowała mnie chemia i elektronika. Elektronika raczej bardziej teoretycznie ale chemia … oj to była pasja ;). Godzinami czytałem dostępne (po starszym bracie) książki dotyczące chemii. W ósmej klasie zrobiłem samodzielnie zimne ognie (tzw.bengalskie), robiłem cudownie smaczne wino z czarnego bzu i tarniny (wiśniowe tez było Ok) … Lubiłem tworzyć, wtedy uważałem za pełnię wolności. Nadal tak uważam, że tworzenie jest manifestacją wolności.

Tak upływał mi czas późnego dzieciństwa i młodość. Włóczęgi nad rzeką, po łąkach, polach, lasach,  piękno chemii i możliwość jej praktycznego zastosowania sprawiły, że zanim się obejrzałem stałem się wielkim miłośnikiem wolności. No jak wszyscy koledzy byłem pasjonatem piłki nożnej i jak każdy chłopak grałem w piłę do ostatniego tchu.

Pierwsze rozczarowania wolnością

Przyszedł czas szkoły średniej, wyższej … i tu wielkie rozczarowanie. Mimo, że chemia była moją pasją (brałem udział w olimpiadzie na szczeblu aktualnego województwa) nie mogłem uczyć się w szkole chemicznej (wada wzroku), w elektronicznej też z tego samego powodu. Moje pragnienie połączenia życia z pasją do chemii i elektroniki zgasło. Wolność ze mnie zadrwiła, jak można być wolnym, szczęśliwym jeżeli nie robi się tego co się lubi, kocha, co jest pasją?

Wybrałem dostępną inną drogę i ukończyłem szkoły rolnicze, stałem się specjalistą od przetwórstwa płodów rolnych (w końcu robiłem cudowne wino), znowu widziałem światełko w tunelu. Zanim to się jednak stało w szkole średniej pan od chemii nie poznał się na moim talencie chemicznym ;), natomiast talent dostrzegł pan od fizyki :D. Na studiach sytuacja się odwróciła, fizyka była moją zmorą, zaś chemia i biochemia trudnym ale dość przyjemnym doświadczeniem.

Na studiach też zainteresowałem się filozofią i duchowością, w końcu w tym wszystkim dostrzegałem jakiś wciąż ukryty dla mnie ale dostrzegalny sens ale o tym w innym wpisie. Tak to kończąc studia miałem wykształcenie, zainteresowania, żonę (poznaną w czasie studiów), jakieś ogólne spojrzenie na świat i … dużo niepewności bo upadało stare …

Zacząłem pracę i po roku firmy już nie było … a ja na lodzie. Druga praca to ciąg umów na 3 miesiące. Po 1,5 roku dałem sobie spokój, tym razem to ja podjąłem decyzję o rozstaniu :). Było 1:1.

Początki tego co dobre

Zacząłem znowu od początku tym razem jako doradca ubezpieczeniowy. Podobała mi się ta praca, wymagana dość szeroka wiedza, nienormowany czas pracy, kontakty z ludźmi (często ciekawymi), przyzwoite zarobki, dysponowanie czasem ( pojawiła się córka – więc  wolny czas był naprawdę extra). Przypomniałem sobie czym jest wolność, widziałem innych jak chodzą na 6-ą, 7-ą czy 8-ą do pracy na 8 godzin i jak niepewny jest ich los zawodowy … . Lubiłem swoja pracę. Tak mi pozostało, do dziś staram się być niezależny w tym co robię i bardzo to szanuje u innych.

Moja pasja do chemii i elektroniki zmaterializowała się ostatecznie w biznesie, który prowadzę pod marką AUX. Dostarczam rozwiązania z zakresu komunikacji, informatyki oraz marketingu.

Unikam stosowania manipulacji i gdy zauważam, że stosują ją inni po prostu rezygnuję z takiego biznesu. Wg mnie biznes jest sposobem doświadczenia wolności, wolności decyzji, wolności w działaniu, konsekwencji wolności a nade wszystkim jest sposobem realizacji swojego powołania by stawać się bardziej sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *